Robić czy nie robić postanowienia noworoczne?
Znowu te obietnice
Ledwie Święta za sobą drzwi zamknęły, obudził się nowy zwykły dzień, a tu już inwazja hamletowskich dylematów czyli robić czy nie robić postanowienia noworoczne. Każdy ma pewnie swój własny stosunek do tego dylematu, ja od wielu już lat postanowień noworocznych nie robię.
Podjęcie takiej decyzji uwolniło mnie od ciężkiego brzemienia, narzuconego przez trendy namawiające do zmian właśnie poprzez postanowienia noworoczne. Przestałam je robić i życie stało się piękniejsze, bez frustracji i zadyszki że coś muszę, a potem stres , bo znowu nic z tego nie wyszło. Czyli były obietnice noworoczne, a zostały obiecanki cacanki.
Zwykły dzień
Obecnie mój poświąteczny zwykły dzień jest nawet przyjemny, spokojny i bez stresu, bo już nic nie trzeba robić.
- A co z tymi postanowieniami noworocznymi, zapytasz, odpowiem zupełnie spokojnie
- Zrobione
Tak moi mili, takie postanowienie dokonania zmiany czegokolwiek chcesz, można robić o dowolnej porze dnia i roku. To Twoja obietnica i umowa ze sobą możesz więc umówić się kiedy tylko chcesz. Sprawdziłam ten owczy pęd noworocznych postanowień na własnej skórze, robiąc w emocjach listy jedna za drugą, rok po roku z takim samym skutkiem.
Te podejmowane pod wpływem emocji postanowienia, zwyczajnie popadały w zapomnienie, gdy tylko gorączka noworoczna opadała. Żadne nie doczekało się realizacji, no może czasem przesuwało się na wyższą pozycję na liście. Jak nie przymierzając obietnica - rzucam palenie!!
To rzucanie palenia to bardzo dobry przykład, gościł w
moich postanowieniach noworocznych przez parę lat na czołowych miejscach listy,
ale był bardziej wytworem mody na nie-palenie, a nie moją potrzebą. Kiedy
przestałam składać noworoczne obietnice, a zaczęłam się ze sobą umawiać,
okazało się, że mogę spełniać pragnienia jak za pstryknięciem palców, bez
problemów. Wystarczy odpuścić i pogadać ze sobą, a problem palenia zniknął raz na zawsze.
Nikt nie jest idealny
Zamiast zachłystywać się kolorowymi obrazkami, które nas otaczają zewsząd i karmić się treściami jak, co i kiedy robić, żeby zaznać szczęścia, warto przypomnieć sobie, że to chodzi o nasze szczęście i ono nie musi być dokładnie takie same jak szczęście sąsiada, kuzyna, współpracownika, przyjaciela, znajomego… Nie musi, bo jesteśmy różni i uszczęśliwiają nas zupełnie inne rzeczy.
Może lubisz zachód słońca i w jego blasku dopatrujesz się swojego szczęścia, a ja lubię wschód i on napędza moją życiowa energię wybierz swoje chwile, pragnienia i to co najpiękniejsze z palety możliwości i obiecaj sobie co tylko chcesz, dając sobie też prawo na niedoskonałość. Uśmiechnij się do siebie i powiedz, cytując ostatnie słowa z filmu „Pół żartem pół serio”... nikt nie jest doskonały.
Życzę dystansu
Irena Majoch
15/365
Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.
Zawsze was odwiedzam.
Buziaki 😘