W akwenie możliwości

Pływanie w możliwości oceanie

    Już od rana zawirowanie w akwenie możliwości, wiedza o nieograniczoności nasunęła pomysł pływania w możliwości oceanie. To piękna idea, tylko jak się do niej zabrać. Można rzucić się na żywioł i zobaczymy co z tego wyjdzie, albo zebrać informacje. Myślę, że obie metody są dobre, a już na pewno lepsze od marazmu.

    Możliwości jest tak dużo, że już na wstępie miałam problem żeby tę ilość określić. W pierwszej wersji pomyślałam o oceanie, ale przecież ilość możliwości jest nieograniczona, a taki ocean to ma swoje ograniczenia, może kosmos, albo wszechświat? Ten wszechświat wyglądał najbardziej odpowiednio, ale zdecydowałam się na akwen możliwości, jako fragment tego wszechświata.

Wszechświat załatwia wszystko

    Wszechświat jest pojemny, można tam wrzucić wszystko i korzystać bez ograniczeń, nie jesteśmy go w stanie ogarnąć umysłem. Naukowcy mają problem, żeby go jakość ometkować, nazwać zlokalizować, przypisać do czegoś, ale on Wszechświat jest wszystkim. Jest w nim wszystko co znamy i czego nie znamy, jest czas, przestrzeń, materia i niemateria, jest niezmierzony i niepoliczony. Krótko mówiąc jest tak abstrakcyjny, że łatwiej zacząć pływanie w akwenie możliwości, traktując go jak brodzik wszechświata.

    Wiem, że możliwości są nieograniczone, ale przechodząc do części aktywnej czyli działania zaczynają się schody. Umysł podsuwa problemy, zagadki sam z siebie, bo biedaczek nie ogarnia tej nieograniczonej potęgi wszechświata. Pomyślałam więc że trzeba biedaczkowi pomóc uporać się z tym problemem, bo bez tego nie ruszy do przodu. Zwyczajnie trzeba zacząć pomalutku, etapami najpierw w płytkiej wodzie, może nawet z kołem ratunkowym, żeby się na wodzie unosił i z nią oswoił, a potem to już…będzie łatwiej.

    Dlaczego tak powoli, kiedy można to przyśpieszyć, są przecież kursy, szkolenia, trenerzy… oczywiście można korzystać ze wszystkich dostępnych źródeł i metod, ale trzeba mieć świadomość, że jest to powolny proces, który musi umysł przeprowadzić sam – zajmuje mu to tyle czasu ile potrzeba. Żadne gorączkowe przyśpieszanie nie pomoże,  bo  w pogoni można się zatracić i trzeba będzie znowu wrócić do tego brodzika, by zaczynać od podstaw. Warto więc pomóc umysłowi i dać mu chwilę na oddech na przetrawienie treści szkoleniowych.

Karnawał informacji

    Dzisiejszego poranka uświadomiłam sobie jak jest ogromnie trudno żyć w stanie ciągłej balangi, w karnawale trwającym od rana do wieczora. Ledwie oczy otwarte, a już w mojej dłoni wylądował telefon jedno klikniecie i jestem na portalu społecznościowym, karuzela ruszyła, dzień dobry, ktoś się bawi, umiera, protestuje, opowiada głupoty, zarządza, weryfikuje… trwało to małą chwilę, wystarczyło by poczuć, że tonę, machałam łapkami i podduszona łapałam powietrze.

    Bezwiedne korzystanie z dostępnych narzędzi może przynieść więcej szkody niż pożytku, o czym każdy może przekonać się na własnej skórze. Jeden to zauważy wcześniej inny później, a niektórzy w ogóle tego nie dostrzegą. Dostrzegłam, już wiem, że najpierw trzeba się nauczyć pływać w akwenie możliwości materialnych, aby moc korzystać z nieograniczonych możliwości wszechświata, bo życiowy karnawał jest fajny, kolorowy, przyjemny, ale to tylko karnawał…

Irena Majoch

36/365

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Projekt Twój Friend - przyjaciel do wynajęcia na pogaduchy

Nawyki i przyzwyczajenia - niewidzialna siła, która kształtuje Twoje życie

Odchudzanie? Wystarczy przestać o tym myśleć!