Poranek w towarzystwie ciszy

Poranek z ciszą - Kolorowe Smaki Życia

 Poranek z ciszą

    Dzisiejszy zapisek pojawił się bez  zapowiedzi, nawet nie myślałam o spędzaniu poranka w towarzystwie ciszy. Oczywiście zjawisko nie jest mi obce, wielokrotnie praktykowałam taki poranek z ciszą przy pierwszej kawie, ale nie jest to moje rutynowe działanie.

    Tu muszę uderzyć się w piersi, może głowy popiołem posypywać nie będę, a o pokutnej włosienicy  nawet nie pomyślę, ale to właśnie jest dobry moment, aby powiedzieć sobie STOP. Coś jest na rzeczy skoro CISZA sama do mnie przyszła. 

Czytaj:

| Mindset - Twój sekretny składnik młodości i piękna

    Zawsze moją przestrzeń wypełniali ludzie i rozmowy, które zresztą lubię, a w głowie myśli pędziły jak szalone przynosząc ze sobą pytania, pomysły, rozwiązania… zgiełk i totalna zadyma. Ale to było w innym życiu. Kiedyś można nawet powiedzieć dawno, dawno temu za górami za lasami w nieznanej krainie pojawiła się Cisza i przejęła władanie nad tą dziką krainą, to był jeden z ważniejszych dni w moim życiu. Odkryłam ciszę.

Cisza jest źródłem wszystkiego

    Dlaczego tak wychwalam CISZĘ, bo poznałam  jej możliwości na własnej skórze. Na przestrzeni wieków wielu mędrców, ale także i maluczkich zaznało jej dobrodziejstw. Funkcjonują w naszej świadomości powiedzenia typu mowa jest srebrem, a milczenie zlotem, które jasno wskazują na jakieś cudowne wręcz magiczne działanie milczenia. Osobiście bliższe są mi słowa pozostawione przez Lao Tzu „Cisza jest źródłem wielkiej siły”.

    Już nie pamiętam jak trudne były te pierwsze spotkania z Ciszą. Sądzę, że właśnie ten strach przed niewiadomym powstrzymuje nas przed wejściem w tę przestrzeń. Nawet obietnica spokoju, ogromu możliwości czy jakiejś tam siły nie jest w stanie nas do tego przekonać, bo zwyczajnie brzmi abstrakcyjnie.

    Podobnie było w moim przypadku, zalety przebywania w ciszy były mi znane, ale wewnętrzny hałas, nie zamierzał odpuścić, trzymał się mocno pazurami, przecież się rozgościł posiadł mnie na własność i co ma teraz oddać niewolnika.

Odkrycie niewolnictwa

    Oczywiście jesteśmy przeciwni niewolnictwu, to niedopuszczalne, będziemy protestować, a może nawet wytoczymy armaty. Widzimy krzywdę drugiego człowieka, widzimy niewolnika, jego kajdany, nieludzkie traktowanie i wiemy, że jest to bezprawne. Jesteśmy w stanie to dojrzeć, wyciągnąć wnioski, pomóc. To widać, jest namacalne.

    Natomiast ja dokonałam odkrycia niewolnictwa na swoim podwórku, zamiast prostować resztę świata dojrzałam, że mam niewolnika w sobie, ja też jestem niewolnikiem. I co nie protestuję, nie pochylam się nad biedną istotą? Zwyczajnie pozwalam, aby hałas ogłupiał, owijał wokół palca, zastraszał, a ja jak potulny baranek, tłumaczę się z win mojego pana.Szukam uzasadnienia, czasem znajduje nawet naukowe tezy, aby tylko potwierdzić zasadność nic nie robienia. Tak boję się ciszy, że kajdany nałożone przez hałas i strach to nawet wypoleruję.

    Życie jest mądrzejsze i wie jak pomóc, bo dopiero postawieni w trudnych życiowych sytuacjach podejmujemy działanie, przed którymi się wzbranialiśmy, albo których się obawialiśmy, mnie postawiło nad przepaścią i … wybrałam Ciszę

Życzę  spokojnego dnia

Irena Majoch

24/365

Czytaj:
| Zdrowie i Uroda - niech trwa

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Projekt Twój Friend - przyjaciel do wynajęcia na pogaduchy

Nawyki i przyzwyczajenia - niewidzialna siła, która kształtuje Twoje życie

Odchudzanie? Wystarczy przestać o tym myśleć!