Czy można dać wolne wyobraźni?
Dzień wolny dla Wyobraźni
- Puk, puk to ja pytanie.
- Zapraszam - odpowiem z rana, bo jestem nastawiona ugodowo, a do tego jeszcze się nie obudziłam na dobre.
- Jak brzmi to pytanie? pytam, aby mieć to jak najszybciej z głowy
- Czy można dać wolne Wyobraźni? Jest niedziela, to może taki jeden dzień wolny przydałby się tej zapracowanej wyobraźni. Przecież biedulka jest aktywna 24 godziny na dobę.
Słuchałam tego głosu rozsądku i przyznam szczerze niewiele rozumiałam, może kawa pomoże. Popijam czarny przesłodzony napój i dalej nie rozumiem o co chodzi z tym wolnym. Czy to jakaś ustawa na to jest, coś w prawie zostało zapisane, a ja niedoinformowana. No tak, trzeba było telewizję oglądać, to nie ominęłaby mnie ta informacja.
Przecież o prawach pracowniczych to zaraz w głównych wiadomościach trąbią i jeszcze powtarzają, gdzie tylko można, bo każdy wolny dzień to dla pracownika świętość, a pracodawca to nawet może zostać ukarany specjalny urząd kontrolny, PIP to się chyba nazywa. O matko kochana, teraz to dopiero się przeraziłam wizją kary jakiejś, normalnie już żałuję, że się obudziłam.
Niedziela w chaosie
Trzeba było wylegiwać się do południa, albo jeszcze dłużej, według zasady czego oczy nie widzą tego sercu nie żal i nie byłoby problemu z karami za naruszenie praw pracowniczych. Moment uporządkujmy ten informatyczny chaos, bo widzę że przy niedzieli to jakieś umysłowe rozprężenie nastąpiło i systemy nie współpracują. Po pierwsze to wcale nie jest takie pewne, że prawo zostało wprowadzone i dzień wolny dla wyobraźni wypada akurat dzisiaj, po drugie czy ta Wyobraźnia to w ogóle jest pracownikiem, a ja jej pracodawcą.
Poczułam dumę z siebie, nie dałam się ponieść emocjom, zachowałam zimną krew. Oczywiście to są fakty, żadnej umowy z Wyobraźnią nie zawierałam i niczego jej nie zlecałam nie jestem jej pracodawcą. O co więc chodzi? Może robić co tylko się jej podoba, do niczego jej nie przymuszam , ani nie namawiam, nie widzę więc problemu. Uśmiechnęłam się zadowolona z siebie, że taką zawiłość prawną rozwiązałam w trymiga.
Kreatywna przyjaciółka
Gdy już wybrzmiała się euforyczna chwila zwycięstwa nad prawniczymi kruczkami, zastąpiła ja refleksja, bo właściwie to Wyobraźnia jest ze mną od zawsze. W dzieciństwie uwielbiałyśmy obserwować chmury płynące po niebie, tworzyły kształty i postacie, opowiadały tak intrygujące historie, że czas gdzieś znikał razem z matczynymi poleceniami.
Natomiast w niedzielne zimowe poranki budzenie było przyjemne, gdy ukryta pod ciepłą pierzynką, mogłam razem z nią obserwować obrazy na szybie namalowane nocą przez mróz. Taka obserwacja nie trwała zbyt długo, bo dorośli wstając rozpalali ogień w piecu i błogie ciepło rozchodziło się po mieszkaniu, a obrazy mrozem malowane spływały po ogrzewającej się powoli szybie.
Wyobraźnia była przy mnie, towarzyszyła mi rano w południe i wieczorem o każdej porze roku, moja wierna przyjaciółka, tak mogę śmiało o niej powiedzieć, zawsze stała u mojego boku i nigdy mnie nie zawiodła, a ja nigdy jej nie podziękowałam, więc czynię to dzisiaj. Dziękuję Ci moja Kreatywna Przyjaciółko, że jesteś… Wyobraźnio
Życzę kreatywnego dnia
Irena Majoch
27/365
Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.
Zawsze was odwiedzam.
Buziaki 😘