Manipulacja, mistyfikacja, wielka gra o wszystko
Bielmo na oczach
Poranek otulił się płaszczem mgły i choćby wzrok nie wiem jak wytężać, to niczego się dojrzy. Ależ okazja na tworzenie własnych bajeczek, scenariuszy i innych opowiadań z cyklu co by było, gdyby było.
W tej mgle jest wszystko co tylko można sobie wyobrazić, jedni widzą czarne mroczne sceny i obrazy krwią spływające, mnie takie krwiożercze tematy nie poszły do głowy, ale jak się dobrze rozejrzeć to rzeczywistość dostarcza obrzydliwości, manipulacji, mistyfikacji w nadmiarze.
Życiowi przebierańcy
Cisną się na usta zupełnie inne określenia, ale tak naprawdę żadne nie oddaje w stu procentach cynizmu, podłości, łajdactwa osób stosujących manipulację, mistyfikację w swojej wielkiej grze o wszystko. Przyglądając się ich działaniom widać jak na dłoni, że bielmo mają na oczach i można śmiało powiedzieć, że są opętani przez posiadanie.
Wystarczy odsunąć emocje, a jasne spojrzenie już na pierwszy rzut oka ukaże nędzę tych życiowych przebierańców. Nikt nie jest władny ulżyć tym nędznym kreaturom, chociaż dostrzeżony został ich dramat, nikt im nie pomoże, będą zapadać się w grząskie podłoże tonąc w tworzonej manipulacji, zachłystywać się mistyfikacją, aż w końcu to wielkie oszustwo w ich wielkiej grze o wszystko ich pochłonie.
Widzę ten obraz jednak niewiele mogę uczynić, poza przyglądaniem się, bowiem każda interakcja z istotami oblepionymi błotem sprawia że część tego brudu przyczepia się do nas i obłapia brudnymi pazurami szybko jak nie lada wojownik, bo to jest agresor, który walczy o przetrwanie. Jest mu coraz trudniej, bo wokół coraz więcej przestrzeni miłością i nadzieją rozjaśnionej. To COŚ wie, że z miłością nie ma żadnej szansy, dlatego będzie kąsać, szarpać, napadać, oszukiwać, przybierać różne pozy, miny gesty zrobi wszystko, aby wydrzeć chociaż stopę terytorium.
Jeśli myślisz, że jest to jakieś abstrakcyjne zjawisko i ciebie nie dotyczy to jesteś w błędzie, bowiem tych życiowych przebierańców i błotnego parchu jest pełno wszędzie wokół nas. Czasem wystarczy chwila nieuwagi, czujność osłabiona i już wdzierają się do naszego życia, nienawiść, złość, chciwość. Najpierw przybierają dumne pozy świętego oburzenia, a nim się spostrzeżemy to opadają piękne szaty już taplamy się błocie i życiowej kloace, jakby własnej, bo przecież w słusznej sprawie.
Słuszna sprawa
Nie ma takiej słusznej sprawy, która uzasadnia wyzbycie się człowieczeństwa na rzecz parszywej istoty ubranej w oszustwo, złodziejstwo, cwaniactwo… każdy robi to wyłącznie na własny rachunek.
Życie jest jak supermarket, obojętne co wrzucisz do swojego koszyka, czy będzie to dobra strawa czy trutka i tak spotkamy się przy kasie, a tam… każdy otrzyma swój rachunek do zapłaty.
Irena Majoch
187/365,

Trafiony zatopiony
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuje za to spotkanie i myśli wymianę 🙂 Zapraszam jutro tez tu będę o 10-tej z nowymi zapiskami poranka 🙂
OdpowiedzUsuń