Znajdę, odnajdę jeśli tylko tego zechce
Jak bardzo tego chce
To dopiero niespodzianka Poranek z Chceniem pojawił się w progu, nie pytał o pozwolenie, wgramolił się jak do siebie, bo przecież wie, że drzwi przed nosem mu nie zatrzasnę.
Przed Porankiem drzwi zamykać, no to raczej wątpliwy pomysł pod każdym względem, więc uśmiecham się przyjaźnie, bo ja z kolei wiem, że nic złego z jego strony nie grozi, jestem miła, bo chcę.
Z czym przybywasz
Nawet jeśli zadam pytanie wprost o cel wizyty, to Poranek i tak nie udzieli jasnej klarownej odpowiedzi. Będzie kluczył, podsuwał różne skojarzenia, obrazy, słowa, robi to wszystko, tylko po to aby doprowadzić do odnalezienia wszystkich powiązań, móc je obejrzeć, skorygować, wymienić naprawić.
Spotykamy się już dosyć długo, a w takiej opisywanej formie to dzisiejsze spotkanie jest dwieście dwudziestym, więc mogę powiedzieć, że mechanizm jego działania już pojmuje. Rozumiem, że wygłoszenie prostej formułki nie jest tym samym co moje własne doświadczenie.
Dlatego Poranek zostawia pole do działania, można wykorzystać wszystkie dostępne narzędzia, aby dotrzeć do źródła, oczywiście jeśli tylko się tego chce. Patrzę na Chcenie i jedyne co czuję to totalny spokój, trochę mnie to dziwi, bo mam w pamięci inny jego obraz, ekscytujący, drżący z emocji, czasem pokrzykujący chcę, chcę, a zaraz za nim daj, daj…
Już wiem czego mi w tym obrazie zabrakło, poza tą energetyczna ekspresją, brakuje jeszcze tego DAJ. Chcenie pozbawione towarzystwa Daj, jest zdecydowanie bardziej przyjazne, ma się nawet ochotę przebywać w jego towarzystwie, a może też poznać bliżej.
Z tym poznawaniem to raczej lekka przesada, bo przecież znam Chcenie od wielu już lat, obcujemy ze sobą na co dzień, może nie trzymamy się za rączki, nie spijamy sobie z dziubków, ale mamy pełną świadomość swojego istnienia. Ucieszyła mnie ta refleksja, a za nią informacja, że w naszej relacji, to ja wiodę prym, gram pierwsze skrzypce, a Chcenie tańczy jak mu zagram.
Powiem krótko, świadomość władzy nad Chcenie to dobra nowina, Poranek o tym wie doskonale, dlaczego więc przyprowadził do mnie tego gościa? Odpowiedź pojawiła się równie szybko jak pytanie, oczywiście chodzi o nawiązanie bliższego kontaktu, może nawet polubienie się, nie takie jak odfajkowanie na Facebooku, gdy klikasz w kciuka lub serduszko i lecisz dalej.
W moim realnym świecie trzeba się zatrzymać, poświęcić trochę czasu, uwagi nim pojawi się szansa na polubienie. Spojrzałam raz jeszcze na Chcenie, pamiętam, że kiedyś nie miałam o nim najlepszego zdania, ale z biegiem czasu i wielu zmieniających się okoliczności zmianie uległ też mój do niego stosunek, oraz sposób jego postrzegania.
Teraz mogę już powiedzieć, że jesteśmy w dobrej komitywie, a jeśli przybył do mnie o poranku z wizytą towarzyską, to będzie mi niezmiernie miło takiego Gościa podejmować. Ruszę w dzień z Chceniem pod rękę, będziemy wspólnie oglądać świat, a ja wszystkie jego spostrzeżenia zapiszę skrupulatnie w "notesiku chcenia".
Zapiski nie tylko poranka
Po raz kolejny pojawia się teza o zapisywaniu, widać jak ważne jest utrwalenie pewnych treści, bo jak każda umowa także ta ze sobą wymaga formy pisemnej. Oczywiście respektowane są także umowy ustne, ale kto by je wszystkie spamiętał.
Natomiast takie zapisane umowy maja tę zaletę, że łatwiej można je korygować nawet w trakcie realizacji, oczywiście za zgodą zainteresowanych stron, chętnie więc przejrzę notatki, aby wprowadzić aneks do życiowego… chcenia
Irena Majoch
220/365,
Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.
Zawsze was odwiedzam.
Buziaki 😘