Najzwyklejszy dzień pod słońcem

Normalność wraca

    Można rzec „nareszcie” i odetchnąć z ulgą, bo gdy statek wpływa do portu z napisem „normalność” to na sercu od razu lżej.
    Z takim właśnie obrazem najzwyklejszym pod słońcem zawitał dzisiaj Poranek, bez medialnego szumu i blasku fleszy, zwyczajnie olśnił słonecznym blaskiem.

Robi wrażenie

    Nie sądziłam, że zwyczajność może robić wrażenie, a jednak takie rzeczy się dzieją, gdy wszystko poukładane, i dzieje się tak jak ma się dziać, wówczas okazuje się, że ta zwyczajność  jest naturalnym środowiskiem. Natomiast sztucznie wywoływane spektakularne wydarzenia są jedynie emocjonalnym wybrykiem, a do tego nawet nie poszukiwanym.

    Robi wrażenie blask dnia  i nie potrzeba niczego więcej, żadnych dodatków upiększaczy,  bo najzwyklejszy dzień ma zwykłe naturalne piękno w sobie, jest tam wszystko czego potrzeba, wystarczy to dostrzec. A jest to trudne, bo wiele impulsów, bodźców ciągnie nas na manowce otumaniając sztucznymi obrazami, które niby są takie ważne. Ciekawe dla kogo?

    Przyszła do mnie myśl taka, sytuacja z przeszłości, gdy w ramach aktywności zawodowej, korzystanie z telefonu stało się niezbyt przyjemnym obowiązkiem. Niby nic takiego, zwyczajna rozmowa, ale umówienie się na spotkanie z klientem okazało się być nader trudną sztuką, jednak można ją opanować. Na pierwszych szkoleniowych spotkaniach usłyszałam informację, że w miarę upływającego czasu i ilości przeprowadzonych rozmów, osiągniemy taki poziom, że usłyszymy zarówno siebie jak i klienta.

    Pamiętam, że nieco zdziwiła mnie ta koncepcja, przecież mówię i słyszę wiec w czym problem? Każdy kto kiedykolwiek miał bardzo ważną sprawę do załatwienia przez telefon wie jak wielkie emocje pojawiają się natychmiast. Także się o tym przekonałam, chociaż wcześniej gadanie przez telefon nie sprawiało żadnych problemów, to na samą myśl rozmowy z potencjalnym klientem organizm zaczynał wyczyniać fikołki.

    Trening czyni mistrza, ta zasada jest ze mną zawsze, więc polecam wszystkim, sama ją stosuję i świetnie sprawdziła się również w tych telefonicznych konwersacjach. Ustaliłam godzinę i codziennie robiłam swoje, aż osiągnęłam swobodę prowadzenia rozmowy i mało nie upuściłam telefonu gdy usłyszałam co mówię, jak mówię i jednocześnie jak reaguje na to klient. To było tak nadzwyczajne przeżycie, że zostało w pamięci  mimo upływu lat, wówczas zrozumiałam, że opadła zasłona emocji i nareszcie odzyskuję siebie.

    Emocje zaciemniają nam obraz rzeczywistości w każdej sytuacji, nawet najdrobniejszej, a my nawet sobie z tego nie zdajemy sprawy. Dopiero gdy odkrywamy pokłady spokoju dociera do nas w jakim iluzorycznym świecie przyszło nam spędzać czas i zachwycać się nieistotnymi kwestiami, poświęcać czas i uwagę na zastępcze tematy.

    Gdy w końcu dotrze do naszego wnętrza urok najzwyklejszego dnia, patrzymy na to w niemym zachwycie zupełnie nie rozumiejąc jak można było tego nie dostrzegać, jak mogło do tego dojść? Totalne ogłupienie kolorowymi światełkami, cukierkami, lizakami, balonikami… wszystko to znikło razem z mydlanymi bańkami, bo taką miały nie realną strukturę, a rangę ważności to my im nadajemy.

Wszystko rośnie

    Jeśli uda się usunąć emocjonalną zasłonę i zobaczyć co za nią było, wówczas już wiemy że sami stworzyliśmy tego obraz, bowiem cokolwiek obdarzaliśmy swoja uwagą to rosło karmione NASZĄ energią - nienawiści lub podziwu, gniewu lub radości – cokolwiek to było rosło.

    Najzwyklejszy dzień pod słońcem jest tym poszukiwanym ziarenkiem, które warto zasiać, by rozwijało się w nas tworząc normalność każdego dnia…


Irena Majoch
 
 278/365,

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Projekt Twój Friend - przyjaciel do wynajęcia na pogaduchy

Nawyki i przyzwyczajenia - niewidzialna siła, która kształtuje Twoje życie

Odchudzanie? Wystarczy przestać o tym myśleć!